Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hiszpania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 listopada 2015

Poszukując gotyku w literaturze: Matthew Gregory Lewis "Mnich"




Kontynuujemy naszą przygodę z powieścią gotycką. Tym razem postaram się przybliżyć Wam nieco trzeciego najważniejszego autora tworzącego w klasycznej formie tego gatunku Matthew Gregory Lewisa i jego skandalizującego "Mnicha".
 
 
 
Przy okazji moich poprzednich wpisów spróbowałam przybliżyć Wam nieco powieść gotycką na przykładzie jej najwcześniejszych przedstawicieli. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zapoznania się bliżej z tym ciekawym gatunkiem i że niektórzy już wpisali któreś z poprzednich tytułów na swoją listę książek do przeczytania. Jeżeli dalej jesteście zainteresowani w odkrywaniu tego typu literatury i chcecie się dowiedzieć jaka jeszcze powieść straszyła bohaterki "Opactwa Northanger" Jane Austen zapraszam do przeczytania dzisiejszego wpisu.
 

środa, 1 lipca 2015

"Przerwane objęcia" - czyli o niebezpiecznych romansach



"Nie uśmiechaj się sztucznie, ta peruka jest wystarczająco sztuczna. "


O mojej fascynacji Hiszpanią wiecie doskonale, jeśli czytacie mojego bloga odpowiednio długo. Język, filmy, seriale, książki. Wszystko to uwielbiam. Na szczęście mam możliwość uczyć się w szkole języka z półwyspu iberyjskiego. Na szczęście moja nauczycielka dobrze zdaje sobie sprawę, że samym wkuwaniem reguł gramatycznych języka się nie przyswoi, dlatego stara się urozmaicać nam naukę jak tylko się da. Pod koniec roku szkolnego w ramach zajęć miałam okazję zobaczyć film "Przerwane objęcia", o którym po krótce tu wam napiszę.

piątek, 15 maja 2015

"Internat" - czyli hiszpański hit serialowy

 
 
Jak doskonale już wiecie uczę się języka hiszpańskiego. By osiągnąć jak najlepsze efekty korzystam z rozmaitych sposobów, by jak najlepiej sobie ten piękny język przyswoić. Jakiś czas temu pisałam o świetnej produkcji pochodzącej z półwyspu iberyjskiego - "Gran Hotel". Post na jego temat okazał się najpopularniejszym na tym blogu. Co prawda tamtego serialu jeszcze nie skończyłam, jestem gdzieś na początku trzeciego sezonu, nie śpieszy mi się, wolę się delektować spokojnie, dlatego sięgnęłam po nową produkcję. Już pod tamtym wpisem dostałam jasne polecenie od Elenkaa_ co powinnam obejrzeć, więc jak tu takiemu znawcy seriali odmówić? Zresztą gdziekolwiek szukałam informacji na temat dobrych hiszpańskich seriali wszędzie przewijał się właśnie "Internat" jako ten "naj". Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała sprawdzić, czy jest tak dobry jak go  wszyscy zachwalają.
 
 

sobota, 25 kwietnia 2015

Fiszki "Hiszpański w karteczkach" - słownictwo dla średnio zaawansowanych część 3


 
 
Moja przygoda z językiem hiszpańskim trwa w najlepsze. Mam nadzieję, że w przyszłości będę w końcu w stanie czytać moich ulubionych autorów takich jak Carlos Ruiz Zafon i Arturo Perez Reverte czytać w oryginale. Na razie jednak niestety zasób mojego słownictwa jest zatrważająco ubogi i jeszcze muszę sporo popracować, by kiedyś móc zrealizować wcześniej wspomniane marzenia. Dlatego też zdecydowałam się na zakup fiszek. Akurat w księgarni mieli tylko te dla średnio zaawansowanych, a jak się domyśliliście ja jestem dopiero początkującą, mimo to uznałam, że fakt ten nie ma znaczenia. W sumie okazało się, że rzeczywiście część zaprezentowanego w tym zestawie słownictwa jest bardziej zaawansowana, niemniej jednak kilka razy trafiłam na wyrazy, o których mówiliśmy już na lekcjach prowadzonych na podstawie podręcznika na poziomie A1, a na opakowaniu pisze, że fiszki są na poziomie C1.

piątek, 19 grudnia 2014

"Mężczyzna, który tańczył tango" - czyli o pewnej niebezpiecznej grze



"Mężczyzna, który tańczył tango" to póki co ostatnia wydana w Polsce powieść hiszpańskiego pisarza i dziennikarza Artura Pérez-Reverte. Owego autora znam i bardzo sobie cenię. Do tej pory miałam już okazję przeczytać jego "Królową Południa", "Klub Dumas" i "Szachownicę flamandzką". Wszystkie te tytuły bardzo mi się podobały, a w szczególności "Klub Dumas"- książkę tą oczywiście wszystkim polecam, jednak uprzedzam, że lepiej wcześniej zapoznać się z utworami Alexandra Dumasa, a w szczególności z "Trzema muszkieterami", bo inaczej można mieć problemy z zrozumieniem pewnych wątków które się tam przewijają. Znając więc możliwości Perez-Reverte, gdy tylko usłyszałam, że kolejna jego powieść ma zostać wydana w naszym kraju wiedziałam, że będę musiała ją prędzej czy później przeczytać. Tak też się stało...
 
 
Opis z okładki:

Max jest tancerzem, bawidamkiem i oszustem. Mecha – żoną sławnego i bogatego kompozytora. Spotkają się tylko trzy razy – zawsze w innym miejscu, zawsze w innych okolicznościach: w roku 1928 podczas rejsu do Buenos Aires, w 1937 na Lazurowym Wybrzeżu i w 1966 nieopodal Neapolu. Każde z tych spotkań to odsłona ich burzliwego namiętnego związku, szpiegowskiej afery politycznej i międzynarodowych rozgrywek w szachy.
Mężczyzna, który tańczył tango to najbardziej szelmowska i zmysłowa powieść w twórczości Artura Péreza-Revertego.
 
 
Autor w swoich wcześniejszych utworach przyzwyczaił mnie do ciekawych zagadek, wielu zaskakujących zwrotów akcji i ogólnie powieści o bardziej przygodowo - kryminalnym charakterze. Jednak ta książka odbiega znacznie od kursu jaki obrał wcześniej pisarz. Akcja nie pędzi tak szybko, występuje co prawda pewna afera szpiegowska, jednak nie pełni ona głównej roli w całej fabule. Bo jak się okazuje "Mężczyzna..." to tak naprawdę romans! Może nie taki ckliwy i lekki, ale mimo wszystko romans. Wydawać by się mogło, że wielu czytelników Perez-Reverte może być zdziwionych tym faktem. Ja co prawda również na początku czułam lekką dezorientację, która mimo wszystko szybko zniknęła, bo dałam się porwać tej wyjątkowej powieści. 
 
 
Autor przenosi nas do różnych czasów i miejsc, doskonale oddając klimat opisywanych lat. Szczegółowo i z wyjątkową precyzją odmalował świat lat 20, 30 i 60 XX wieku. Zachowanie ludzi, maniery, modę jaka panowała w tych okresach. "Mężczyzna..." to powieść o miłości, zdradzie, samotności, przemijania i starości. Pisarz pokazuje jak zmieniają się ludzie na przestrzeni lat pod wpływem wydarzeń i ludzi, którzy przewijają się przez ich życie.  Książka niesie również ze sobą przesłanie, że prawdziwa miłość jest wieczna, a przed przeznaczeniem nie da się uciec. Ważne jest tutaj również tango, które zostało opisane na łamach powieści w bardzo zmysłowy sposób. Niezwykłe jest z jaką precyzją udało się pisarzowi oddać klimat tego niezwykłego tańca. W książce podobnie jak w "Szachownicy flamandzkiej" dużą rolę odgrywają szachy. I tu znowu pochwała dla Perez-Reverte, bo udało się mu nawet mnie kompletnego laika jeśli chodzi o szachy zainteresować tymi kwestiami. Doskonale nakreślona jest również relacja łącząca głównych bohaterów, pełna niedopowiedzeń i napięcia.


Polecam. Mimo, że to nie jest książka w takim samym stylu jak wcześniejsze utwory Perez-Reverte, nie oznacza to, że jest zła, a wręcz przeciwnie. Jedynie inna. Jeżeli chcecie poznać historię tanga, być świadkami niebezpiecznej gry między głównymi bohaterami i rozsmakować się w doskonałym stylu autora musicie koniecznie przeczytać tą książkę. Ostatnio coraz bardziej zaczęłam interesować się literaturą hiszpańską. Po Zafonie zakochałam się w prozie Arturo Perez-Reverte. Jeżeli znacie innych dobrych pisarzy z półwyspu iberyjskiego, to piszczie nazwiska w komentarzach, bo z chęcią się z nimi zapoznam.


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:

 
 
 

sobota, 11 października 2014

"Gran Hotel"- czyli intrygi i tajemnice w wydaniu hiszpańskim



"Gran Hotel" - to hiszpański serial wyreżyserowany przez Carlosa Sedesa. Premiera odbyła się 11 października 2011 roku na kanale Antena 3. W Polsce serial emitowała stacja AXN White.

 
 

Wydarzenia rozgrywają się w 1905 roku. Młody Julio Olmedo (Yon González) przybywa do Gran Hotelu, położonego na obrzeżach miasta o nazwie Cantaloa, w celu wyjaśnienia zniknięcia swojej siostry Cristiny (Paula Prendes), która pracowała w hotelu jako pokojówka. Julio zatrudnia się jako kelner, poznaje pracowników hotelu, a także rodzinę Alarcón i jedną z córek właścicieli, piękną Alicje (Amaia Salamanca), która postanawia pomóc mu w odkryciu prawdy. Bohaterowie odkrywając sekrety i kłamstwa Gran Hotelu, zbliżają się do siebie.
 
 


Niedawno zaczęłam swoją przygodę z językiem hiszpańskim i tak sobie pomyślałam, że przyjemnie byłoby urozmaicić sobie naukę oglądaniem jakiegoś ciekawego serialu w tym języku. Mój wybór padł właśnie na produkcję "Gran Hotel". Jakiś czas temu czytałam kilka pochlebnych opinii na temat tego tytułu, więc pomyślałam sobie dlaczego by nie spróbować? Co prawda nigdy wcześniej nie oglądałam żadnego serialu hiszpańskiego (pewnie również większość z was zna tylko serie amerykańskie lub brytyjskie) i nie wiedziałam do końca czego mogę się spodziewać. Jednak ciekawy opis i fakt, że akcja toczy się w pierwszych latach XX wieku podziałały na mnie przekonująco. I muszę przyznać, że ani trochę nie żałuję. "Gran Hotel" wciągnął mnie niemiłosiernie, że nawet nie wiem kiedy pochłonęłam te 9 odcinków pierwszej serii. A ostatni odcinek, mimo że ujawnił wiele tajemnic, to wciąż wiele rzeczy pozostało nierozwiązanych. Krótko mówiąc twórcy zamiast wszystko wyjaśnić jeszcze bardziej pogmatwali całą historię. Czuję taki niedosyt, że muszę jak najszybciej zacząć oglądać następny sezon. Co prawda planowałam zrobić sobie krótką przerwę w oglądaniu, ale twórcy "Gran Hotelu" bardzo dobrze zadbali o to, by wszelkie moje plany spalił na panewce. Trudno wytrzymać będąc w takiej niepewności.

 
"Gran Hotel" to serial bardzo klimatyczny, z atmosferą może nie tak znowu mroczną (chociaż bywają i takie momenty) ale na pewno lekko tajemniczą. Wielbicielom zagadek na pewno przypadnie on do gustu, bowiem nic tu nie jest takie jakie się wydaje. Trudno mi tak dokładnie określić do jakiego gatunku przypisać tą produkcję; mamy tu elementy kryminału, thrillera i oczywiście nie mogło też zabraknąć wątku miłosnego. Ale spokojnie nie ma go aż tak dużo, a tak w ogóle jest dość ciekawy, więc nie ma się co od razu uprzedzać. Żebyście też nie pomyśleli przypadkiem, że to jest jakiś bardzo ciężki serial, bo jest wręcz przeciwnie. Wielokrotnie nie mogłam powstrzymywać się od śmiechu w niektórych scenach. 
Pałac Magdaleny
Wielkim plusem całej produkcji jest wspaniała sceneria Pałacu Magdaleny w Santander i także idealnie wpasowująca się w nastrój muzyka.  Jak już wcześniej wspominałam fabuła jest bardzo skomplikowana, akcja toczy się błyskawicznie (czasami może nawet za szybko). Odcinki trwają ponad godzinę ale zapewniam, że nie można narzekać na nudę. Intryga goni intrygę. Każdy każdego oszukuje. Wszyscy ukrywają jakieś mroczne sekrety. Trup ściele się gęsto. Tak więc impreza na jeden, dwa a nawet trzy fajerwerki!



Na pochwałę zasługuje tu również stojące na wysokim poziomie aktorstwo. Postacie zagrane zostały bardzo przekonująco.  Ze wszystkich bohaterów największą sympatią obdarzyłam Julio. Także Andreas (przyjaciel głównego bohatera) i detektyw Ayala są moim zdaniem świetni w swoich rolach.



"Gran Hotel" mnie zachwycił. I choć ma też pewne wady (chwilami może się wydać ciut przewidywalny), to przecież nic nigdy nie jest idealne i takie małe niedociągnięcia można wybaczyć. Na pewno w przyszłości jeszcze nie raz sięgnę po produkcje z Hiszpanii,  bo widzę, że znają się tam na robieniu ciekawych seriali. Polecam.
 

wtorek, 22 lipca 2014

"Rękopis znaleziony w Saragossie" - czyli cudze chwalicie, swego nie znacie.


"Rękopis znaleziony w Saragossie" to znakomita powieść Jana Potockiego. Autor pisał ją od lat 90 XVIII wieku, a ukończył niedługo przed swoją śmiercią. Książka napisana została w języku francuskim, a przekładu na język polski dokonał w 1847 roku Edmund Chojecki. Dzieło polskiego arystokraty zbudowane jest za pomocą kompozycji szkatułkowej. Akcja utworu rozgrywa się w przeciągu 66 dni.

Jan Potocki to bardzo barwna postać. Oprócz literatury interesowały go też podróże, polityka i historia. Był publicystą, etnografem, pierwszym polskim archeologiem, kawalerem maltańskim zaszczyconym Krzyżem Dievotionis. Urodził się w rodzinie magnackiej. Naukę pobierał za granicą. W 1783 roku  poślubił Julię Lubomirską. Był posłem na Sejm Czteroletni i działaczem obozu reform. W roku 1815 trawiony melancholią popełnił samobójstwo. Wszystkie swoje utwory napisał w języku francuskim, podobno niezbyt dobrze znał polski.


Legenda głosi, że gdy żona Potockiego chorowała jej mąż, by ją zabawić czytał jej Baśnie 1000 i jednej nocy. A gdy ta książką się skończyła zaczął snuć własne opowieści. Tak właśnie powstał "Rękopis...".

Akcja książki rozgrywa sie w hiszpańskiej Andaluzji w 1739 roku. Główny bohater Alfons van Worden, młody kapitan gwardii walońskiej spędza noc w zjeździe Venta Quemada, co staje się początkiem dla niespodziewanych wydarzeń jakich będzie uczestnikiem.

Jeżeli chcesz odbyć podróż w czasie do krain baśniowych, w których granica między jawą a snem jest bardzo cienka, to książka idealna dla ciebie. 

Jan Potocki stworzył powieść wielowątkową i wielogłosową. Na jej łamach poznajemy ciekawe historie i barwnie opisanych bohaterów. Z pozoru może nam się wydawać, że wszystkie te opowieści nie mają ze sobą nic wspólnego, jednak pod koniec zazębiają się w jedną całość.

"Rękopis..." to mieszanina powieści awanturniczej, powiastki filozoficznej i romansu grozy. Historia oscyluje wokół spisku Gomelezów, którego ofiarą pada młody kapitan gwardii walońskiej. Przeżywa on w czasie swojej podróży niesamowite przygody, które wyryją piętno na jego przyszłości.

Powieść polskiego autora obfituje w nadzwyczajne wątki. W książce aż roi się bowiem od duchów, znikających wisielców, tajemniczych księżniczek, inkwizycji, kabalistów, a wszystko to okraszone ironicznym uwagami autora.

Jednak dzieło Potockiego to nie tylko kawał dobrej rozrywki spod znaku płaszcza i szpady, ale też opowieść dająca wiele do myślenia. Polski szlachcic wplótł w fabułę "Rękopisu..." swoje przemyślenia dotyczące religii, sensu życia, a także skrytykował kodeks honorowy jaki obowiązywał w tamtych czasach - zwłaszcza pojedynki.

Podsumowując "Rękopis znaleziony w Saragossie" to książka obszerna, nowatorska napisana w ciekawy i intrygujący sposób. Pozycja dla ludzi mających dobrą pamięć i sporo czasu do poświęcenia. Stanowczo odradzam robienia sobie długich przerw w trakcie czytania, gdyż można się nie połapać w tych wszystkich skomplikowanych wątkach. Mnie ta powieść oczarowała i jestem zadowolona, że poświęciłam na jej przeczytanie sporo czasu, bo na pewno nie były to dni stracone. 

Całą książkę można przeczytać online tu ---> klik

A audiobooka wysłuchać można tu ---> klik