Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dramat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2015

"Dziady" - czyli o Gustawie, który przeistacza się w Konrada

 
 
"Serce ustało, pierś już lodowata,
Ścięły się usta i oczy zawarły;
Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
Cóż to za człowiek? - Umarły."
 
 
Jak wszyscy zapewne wiedzą wczoraj było Halloween. Jednakże ja dzisiaj chciałabym skupić się nie na nim, lecz na dużo nam bliższym obrzędzie Dziadów i związanym z nim utworem Adama Mickiewicza. Zarówno o jednym jak i o drugim każdy na pewno słyszał. W związku z tym, że przez ostatni miesiąc wytrwale omawiałam na lekcji dzieło naszego wieszcza, a także ze względu na to, że opisany obrzęd obchodzono właśnie w nocy z 31 października na 1 listopada, postaram się napisać o moich odczuciach związanych z lekturą tego dramatu romantycznego.

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Prokurator Alicja Horn" - czyli o poswieści sensacyjnej rodem z dwudziestolecia międzywojennego

 
 
 
Już kiedyś kilkakrotnie wspominałam, że pasjonuję się epoką dwudziestolecia międzywojennego. Te czasy tak barwne i niezwykłe mają w sobie coś takiego, co mnie przyciąga. Nie miałam jednakże jeszcze okazji, by przeczytać jakąkolwiek powieść pochodzącą z tamtego czasu z akcją rozgrywającą się w Polsce. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po intrygującą książkę "Prokurator Alicja Horn" najpopularniejszego chyba pisarza międzywojnia Tadeusza Dołęgi Mostowicza.
 

niedziela, 16 sierpnia 2015

"Pani Bovary" - czyli o nieosiągalnych pragnieniach



Od dawna zastanawia mnie jak duży wpływ na nasze życie i postrzeganie przez nas rzeczywistości ma obraz jaki dostajemy z różnych przekazów fikcyjnych takich jak książki, filmy, reklamy.  Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że mają i to wcale nie mały. Wielu z nas, świadomie lub nie, wynosi z nich pewne wzorce na przykład zachowań. Każdy z nas zna historię Don Kichota, który wpadł w obłęd po tym jak naczytał się zbyt wielu romansów rycerskich. Jak widać książki też mogą być niebezpieczne. Wspominam tutaj wielkie dzieło Miguela de Cervantesa, ponieważ również główną bohaterkę powieści Flauberta spotyka podobny przypadek.

niedziela, 9 sierpnia 2015

"Dwunastu gniewnych ludzi" - czyli o trudnościach w wydaniu wyroku

 
 
"Winny"
 
 
 
Niewiele jest filmów, które potrafią trzymać widza w napięciu od samego początku do końca. Uzyskanie takiego efektu nie jest wcale łatwe i wymaga dużych umiejętności zwłaszcza na polu scenariusza. A co jeśli przebieg akcji umiejscowiony zostanie w praktycznie jednym miejscu? Czy takie coś może się udać? Jak sprawić by oglądający ani na chwilę nie stracili zainteresowania w takim wypadku?
 
 

niedziela, 12 lipca 2015

"Człowiek z marmuru" - czyli o przodownictwie pracy



"Ale ze statywu nie będziemy kręcić, dobra?! Tylko z ręki!"
Podczas poprzednich wakacji postanowiłam sobie zapoznać się z jak największą liczbą filmów zaliczanych do klasyki zarówno zagranicznej, ale również polskiej. Dwa miesiące szybko minęły i nastał rok szkolny a mi wciąż pozostało wiele filmów do nadrobienia. Starałam się dalej realizować moje postanowienie, mimo że czas wolnego miałam niezwykle mało. Ale teraz znów są wakacje i mam zamiar mocno wziąć się za realizację mojego celu. Dlatego też ostatnio sięgnęłam po film "Człowiek z marmuru", o którym mam zamiar wam dziś troszeczkę opowiedzieć.

piątek, 15 maja 2015

"Internat" - czyli hiszpański hit serialowy

 
 
Jak doskonale już wiecie uczę się języka hiszpańskiego. By osiągnąć jak najlepsze efekty korzystam z rozmaitych sposobów, by jak najlepiej sobie ten piękny język przyswoić. Jakiś czas temu pisałam o świetnej produkcji pochodzącej z półwyspu iberyjskiego - "Gran Hotel". Post na jego temat okazał się najpopularniejszym na tym blogu. Co prawda tamtego serialu jeszcze nie skończyłam, jestem gdzieś na początku trzeciego sezonu, nie śpieszy mi się, wolę się delektować spokojnie, dlatego sięgnęłam po nową produkcję. Już pod tamtym wpisem dostałam jasne polecenie od Elenkaa_ co powinnam obejrzeć, więc jak tu takiemu znawcy seriali odmówić? Zresztą gdziekolwiek szukałam informacji na temat dobrych hiszpańskich seriali wszędzie przewijał się właśnie "Internat" jako ten "naj". Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała sprawdzić, czy jest tak dobry jak go  wszyscy zachwalają.
 
 

piątek, 1 maja 2015

"Anioł śmierci" - czyli powrót do „Domu na Węgorzowych Moczarach”

 
Zauważyłam, że trochę dawno nie było żadnego wpisu dotyczącego kina. Cały czas tylko ta literatura i literatura. Nie jest tak, że ja żadnych filmów nie oglądam, po prostu nie znajduję zbyt wiele czasu, by o czymkolwiek napisać, bo kwiecień okazał się dla mnie niezwykle ciężkim miesiącem, a maj nie zapowiada się niestety lepiej. Ale teraz póki mam wolne zamierzam ten czas owocnie wykorzystać. Dziś opowiem wam więc troszeczkę na temat moich odczuć po ostatnio obejrzanym przeze mnie filmie.
 
 

poniedziałek, 23 marca 2015

Makbet - czyli o niepowstrzymanym pragnieniu władzy

 
 
Jako, że rok szkolny trawa w najlepsze mam zamiar podzielić się z wami moimi odczuciami po ostatniej lekturze szkolnej jaką dane mi było przeczytać. Wiem, że u większości ludzi, czy to czytających książki, czy też zupełnie stroniących od słowa pisanego wyrazy "lektura szkolna" wywołują grymas bólu, jednakże czasem zdarza się, że nawet w tym nielubianym przez nas kanonie natrafimy na utwór, który o dziwo przypadnie nam do gustu. Ja również miłośniczką czytania pod przymusem nie jestem, jednak niekiedy zdarzają się książki, których czytanie już tak nie boli, a niektóre z nich okazują się nawet czymś bardzo dobrym. Tak też było i w tym przypadku.
 
 
Myślę, że nazwisko autora każdemu obiło się przynajmniej o uszy. Jeśli jednak uchował się ktoś, w co szczerze wątpię, kto o Szekspirze nigdy nie słyszał muszę napisać, że jest on chyba najsłynniejszym dramaturgiem jaki kiedykolwiek żył, a takie tytuły jak "Romeo i Julia", "Hamlet" i "Makbet" to jedne z największych arcydzieł światowej literatury.
 

wtorek, 10 marca 2015

"Siódma pieczęć" - czyli szachowy pojedynek na śmierć i życie

 
 
"Jof: Widzę ich, Mia! Widzę ich! O tam, na tle burzowej chmury. Są wszyscy. (…) A Śmierć, sroga pani, zaprasza ich do tańca. Mówi im, by się ujęli za ręce i rzędem poszli w tany. Sama kroczy na czele pochodu, w rękach trzyma kosę i klepsydrę, na końcu podryguje Skat z lirą. Idą korowodem od wschodu ku ciemności, a deszcz obmywa ich twarze, oczyszcza ich lica z zakrzepłych w sól łez.
Mia (z uśmiechem): Ach, te twoje widzenia i sny. "

 
Zauważyłam, że dość dawno nie pisałam o żadnym filmie. Jest to zapewne spowodowane tym, że ostatnio skupiłam się na oglądaniu kilku seriali, dlatego nie mam zbyt wiele czasu na oglądanie żadnych filmów. Na szczęście niedawno na lekcji obejrzałam bardzo dobry film, o którym chciałabym wam dzisiaj opowiedzieć.
 
 

czwartek, 25 grudnia 2014

"Pokłosie" - bo nic nie jest czarno - białe

 
"Wiesz, co jest potrzebne do przebaczenia? Sumienie!"
 
Już od bardzo dawna miałam ochotę obejrzeć ten film. Swego czasu było o nim niezwykle głośno. Wśród widzów wzbudził bardzo skrajne uczucia od zachwytu po oburzenie i niesmak. Olbrzymia fala krytyki, ale równie dużo pozytywnych opinii skłoniło mnie do sprawdzenia na własnej skórze o co w tym kontrowersyjnym filmie chodzi. Byłam ciekawa co sprawia, że produkcja ta jest tak różnie oceniana.
 
"Pokłosie" to polsko-holendersko-rosyjsko-słowacki film fabularny w reżyserii Władysława Pasikowskiego, który swą premierę miał 9 listopada 2012 roku. Jest to powrót reżysera po przerwie trwającej od roku 2001 (Reich).
 
 

sobota, 13 grudnia 2014

Hitchcock: "Rebecca"

 

"Last night I dreamt I went to Manderley again."

 

 
Tymi właśnie słowami rozpoczyna się książka Daphne du Maurier, ale również ekranizacja tego dzieła w reżyserii samego Alfreda Hitchcocka. "Rebecca", bo o niej oczywiście mowa, to film, który od bardzo dawna mnie interesował. Uważany jest w końcu za jedną  z najlepszych produkcji mistrza suspensu. Wstyd więc takiej klasyki nie znać. A że ja już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać książkę na której podstawie powstał i nie będę ukrywać, że powieść Daphne du Maurier wywarła na mnie dość duże wrażenie, z tym większą ciekawością chciałam sprawdzić jak z przeniesieniem na ekran tego niezwykłego utworu poradził sobie jeden z moich ulubionych reżyserów.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Klasyka polskiego kina: "Salto"



"To jest salto, zapamiętajcie ten taniec!"
 
"Salto" to polski film fabularny z 1965 roku w reżyserii Tadeusza Konwickiego. Zdjęcia do filmu kręcone były we Wrocławiu. W obsadzie znaleźli się min.: Zbigniew Cybulski, Gustaw Holoubek, Marta Lipińska i Wojciech Siemion. Za muzykę odpowiedzialny był Wojciech Kilar, a za zdjęcia Kurt Weber. 

Film rozpoczyna się w momencie gdy bohater grany przez Cybulskiego wyskakuje z pociągu i zaczyna biec  mogłoby się wydawać w nieznane. Już od pierwszych minut seansu zaczynają się w naszej głowie rodzić pytania i domysły. No bo czemu bohater jest taki przerażony? Dlaczego ucieka? Czy ktoś go ściga? W pewnym momencie Cybulski dociera do miasteczka. Teraz mogłoby nam się wydawać, że wszystko zacznie się powoli wyjaśniać, ale gdzież. Bo zamiast tego dostajemy dawkę kolejnych pytań i niedopowiedzeń, z których najważniejszym jest to kim tak naprawdę jest nasz bohater? Co go sprowadza w te strony? I czemu zachowuje się w taki nietypowy sposób?



Obraz Konwickiego to dzieło intrygujące ze znakomitym niepokojącym klimatem. Reżyser przenosi nas do zapomnianego przez świat miasteczka znajdującego się na odległej prowincji.  W miejscu tym zawieszonym gdzieś na granicy snu i jawy zjawia się niespodziewanie obcy, który burzy jego dotychczasowy spokój. Ludzie zamieszkujący tą niewielką surrealistyczną osadę to uosobienia polskich stereotypów. Cała produkcja jest swojego rodzaju rozliczeniem z naszą historią i tradycją. Mamy tu bowiem spojrzenie na wojnę i to jaki wpływ wywarła ona na ludzi, którzy przeżyli. Nie zabrakło również nawiązań do romantyczno-martyrologiczną tradycję polskiej kultury. Twórcy inspirowali się również słynnym dziełem Wyspiańskiego. Istotą obrazu są przede wszystkim słowa, dialogi wypowiedziane między bohaterami, więc ci, którzy szukają w filmach tylko szybkiej akcji w tym przypadku mocno się zawiodą.


Do swojej produkcji udało się reżyserowi zaprosić same tuzy tamtejszych lat. Cybulski tym razem kreujący rolę tajemniczego przybysza wypadł nad wyraz korzystnie. Jego fantastyczna gra aktorska sprawia, że z wielką przyjemnością oglądamy film. Na szczególną uwagę zasługuje też znakomity moim zdaniem Gustaw Holoubek, który odgrywa swoją rolę z niespotykaną lekkością i naturalnością.

 

Podsumowując "Salto" to świetny film. Bardzo mi się spodobało, że nic w tym obrazie nie jest proste i w pełni oczywiste. To opowieść głęboko alegoryczna czasem gorzka, niekiedy zabawna. Ciekawe i trafne spojrzenie na ludzkie postępowanie. Fantazja miesza się tu z rzeczywistością i tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy cała ta historia wydarzyła się naprawdę, czy to wszystko było porostu snem głównego bohatera. Polecam tym, którzy nie boja się kina trudnego dającego wiele do myślenia.Oglądając takie filmy zaczynam się zastanawiać jak to możliwe, że kiedyś potrafiono w naszym kraju robić naprawdę dobre kino.

Cały film za darmo obejrzeć można tutaj ---> klik