Już kiedyś kilkakrotnie wspominałam, że pasjonuję się epoką dwudziestolecia międzywojennego. Te czasy tak barwne i niezwykłe mają w sobie coś takiego, co mnie przyciąga. Nie miałam jednakże jeszcze okazji, by przeczytać jakąkolwiek powieść pochodzącą z tamtego czasu z akcją rozgrywającą się w Polsce. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po intrygującą książkę "Prokurator Alicja Horn" najpopularniejszego chyba pisarza międzywojnia Tadeusza Dołęgi Mostowicza.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 lecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 20 lecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 sierpnia 2015
niedziela, 5 lipca 2015
Hitchcock: "Numer siedemnaście"
"- Co masz w swoich kieszeniach?
- Dziury!"
Moja podróż po filmach mistrza suspensu trwa w najlepsze. Powoli krok po kroku poznaję jego dzieła. A z każdym kolejnym rośnie moje uznanie do tego artysty. Tak się na razie składa, że miałam okazję zapoznać się z tymi starszymi i mniej znanymi produkcjami. Wiadomo najlepsze zostawiam sobie na sam koniec. W ostatnim czasie całkowicie przypadkowo dane mi było obejrzeć film Hitcha, o którym nawet wcześniej nie słyszałam, tym bardziej byłam nim właśnie zaintrygowana.
środa, 24 czerwca 2015
"Vabank" - czyli o tym, że nie zadziera się z Kwinto
"Z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie popyt na święty spokój. "
Jakoś się złożyło, że ostatnio w niedzielę miałam przyjemność odświeżyć sobie jeden z moich ulubionych filmów komediowych, czyli kultowy już "Vabank". I tak właśnie z tego względu postanowiłam podzielić się tutaj z wami moimi odczuciami na jego temat.
"Vabank" to polski film fabularny z 1981 roku w reżyserii debiutującego Juliusza Machulskiego. Główne role zostały powierzone: Jan Machulski (Henryk Kwinto), Leonard Pietraszak (Gustaw Kramer), Witold Pyrkosz (Duńczyk). Reżyser otrzymał za tę produkcję dyplom jury na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlovych Varach. Obraz doczekał się kontynuacji w 1984 roku.
niedziela, 21 czerwca 2015
"Mistrz i Małgorzata" - czyli o tym co działo się w mieszkaniu nr 50
Są dzieła, które przenoszą nas w zupełnie inny świat. Są książki, których mnogość interpretacji jest tak wielka, że uniemożliwia nam to zrozumienie jej za pierwszym razem. Są utwory po których przeczytaniu nasze spojrzenie na świat ulga pewnej zmianie, słowem zaczynamy dostrzegać więcej szczegółów, stajemy się bardziej krytyczni i dociekający. Taka właśnie jest powieść rosyjskiego pisarza Michaiła Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata". Książka, którą autor tworzył przez 12 lat pozostaje do dziś niedoścignionym arcydziełem, które nie pozwala zamknąć się w sztywnych ramach, którego nie da się zakwalifikować do precyzyjnie określonego gatunku i które wciąż możemy poznawać na nowo poprzez kolejne odczytywanie jej sensu.
niedziela, 12 kwietnia 2015
"Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej" - czyli o zwykłym życiu nieprzeciętnych ludzi
Jak już w którejś z poprzednich recenzji wspominałam uwielbiam okres dwudziestolecia międzywojennego. Te niezwykłe czasy, w których tworzyła niespotykana liczba wybitnie utalentowanych artystów jest swego rodzaju ewenementem w historii naszego kraju. Niepowtarzalny klimat jaki otacza owe czasy sprawia, że z wielką przyjemnością zagłębiam się w książki traktujące o okresie międzywojnia. O autorze już wcześniej oczywiście słyszałam, trudno, żeby osobie o takich zainteresowaniach jak ja to nazwisko nie obiło się o uszy, ale jakoś wcześniej nie miałam okazji zaznajomić się z jego twórczością. W końcu jednakże nadeszła ta wiekopomna chwila i w moje ręce wpadła książka o tytule: "Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej".
piątek, 19 grudnia 2014
"Mężczyzna, który tańczył tango" - czyli o pewnej niebezpiecznej grze
"Mężczyzna, który tańczył tango" to póki co ostatnia wydana w Polsce powieść hiszpańskiego pisarza i dziennikarza Artura Pérez-Reverte. Owego autora znam i bardzo sobie cenię. Do tej pory miałam już okazję przeczytać jego "Królową Południa", "Klub Dumas" i "Szachownicę flamandzką". Wszystkie te tytuły bardzo mi się podobały, a w szczególności "Klub Dumas"- książkę tą oczywiście wszystkim polecam, jednak uprzedzam, że lepiej wcześniej zapoznać się z utworami Alexandra Dumasa, a w szczególności z "Trzema muszkieterami", bo inaczej można mieć problemy z zrozumieniem pewnych wątków które się tam przewijają. Znając więc możliwości Perez-Reverte, gdy tylko usłyszałam, że kolejna jego powieść ma zostać wydana w naszym kraju wiedziałam, że będę musiała ją prędzej czy później przeczytać. Tak też się stało...
Opis z okładki:
Max jest tancerzem, bawidamkiem i oszustem. Mecha – żoną sławnego i bogatego kompozytora. Spotkają się tylko trzy razy – zawsze w innym miejscu, zawsze w innych okolicznościach: w roku 1928 podczas rejsu do Buenos Aires, w 1937 na Lazurowym Wybrzeżu i w 1966 nieopodal Neapolu. Każde z tych spotkań to odsłona ich burzliwego namiętnego związku, szpiegowskiej afery politycznej i międzynarodowych rozgrywek w szachy.
Mężczyzna, który tańczył tango to najbardziej szelmowska i zmysłowa powieść w twórczości Artura Péreza-Revertego.
Autor w swoich wcześniejszych utworach przyzwyczaił mnie do ciekawych zagadek, wielu zaskakujących zwrotów akcji i ogólnie powieści o bardziej przygodowo - kryminalnym charakterze. Jednak ta książka odbiega znacznie od kursu jaki obrał wcześniej pisarz. Akcja nie pędzi tak szybko, występuje co prawda pewna afera szpiegowska, jednak nie pełni ona głównej roli w całej fabule. Bo jak się okazuje "Mężczyzna..." to tak naprawdę romans! Może nie taki ckliwy i lekki, ale mimo wszystko romans. Wydawać by się mogło, że wielu czytelników Perez-Reverte może być zdziwionych tym faktem. Ja co prawda również na początku czułam lekką dezorientację, która mimo wszystko szybko zniknęła, bo dałam się porwać tej wyjątkowej powieści.
Autor przenosi nas do różnych czasów i miejsc, doskonale oddając klimat opisywanych lat. Szczegółowo i z wyjątkową precyzją odmalował świat lat 20, 30 i 60 XX wieku. Zachowanie ludzi, maniery, modę jaka panowała w tych okresach. "Mężczyzna..." to powieść o miłości, zdradzie, samotności, przemijania i starości. Pisarz pokazuje jak zmieniają się ludzie na przestrzeni lat pod wpływem wydarzeń i ludzi, którzy przewijają się przez ich życie. Książka niesie również ze sobą przesłanie, że prawdziwa miłość jest wieczna, a przed przeznaczeniem nie da się uciec. Ważne jest tutaj również tango, które zostało opisane na łamach powieści w bardzo zmysłowy sposób. Niezwykłe jest z jaką precyzją udało się pisarzowi oddać klimat tego niezwykłego tańca. W książce podobnie jak w "Szachownicy flamandzkiej" dużą rolę odgrywają szachy. I tu znowu pochwała dla Perez-Reverte, bo udało się mu nawet mnie kompletnego laika jeśli chodzi o szachy zainteresować tymi kwestiami. Doskonale nakreślona jest również relacja łącząca głównych bohaterów, pełna niedopowiedzeń i napięcia.
Polecam. Mimo, że to nie jest książka w takim samym stylu jak wcześniejsze utwory Perez-Reverte, nie oznacza to, że jest zła, a wręcz przeciwnie. Jedynie inna. Jeżeli chcecie poznać historię tanga, być świadkami niebezpiecznej gry między głównymi bohaterami i rozsmakować się w doskonałym stylu autora musicie koniecznie przeczytać tą książkę. Ostatnio coraz bardziej zaczęłam interesować się literaturą hiszpańską. Po Zafonie zakochałam się w prozie Arturo Perez-Reverte. Jeżeli znacie innych dobrych pisarzy z półwyspu iberyjskiego, to piszczie nazwiska w komentarzach, bo z chęcią się z nimi zapoznam.
Polecam. Mimo, że to nie jest książka w takim samym stylu jak wcześniejsze utwory Perez-Reverte, nie oznacza to, że jest zła, a wręcz przeciwnie. Jedynie inna. Jeżeli chcecie poznać historię tanga, być świadkami niebezpiecznej gry między głównymi bohaterami i rozsmakować się w doskonałym stylu autora musicie koniecznie przeczytać tą książkę. Ostatnio coraz bardziej zaczęłam interesować się literaturą hiszpańską. Po Zafonie zakochałam się w prozie Arturo Perez-Reverte. Jeżeli znacie innych dobrych pisarzy z półwyspu iberyjskiego, to piszczie nazwiska w komentarzach, bo z chęcią się z nimi zapoznam.
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
sobota, 4 października 2014
"W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne" - czyli podróż do przeszłości
Miłośniczką historii jestem od bardzo dawna. Czytanie książek o minionych wiekach jest moją pasją. A już zwłaszcza tych dotyczących okresu międzywojennego w naszym kraju. Te czasy zawsze mnie fascynowały. Dlatego też z wielką chęcią sięgnęłam po książkę Mai i Jana Łozińskich.
Opis z okładki:
W przedwojennej Polsce to swoisty reportaż z przeszłości, w którym wspomnienia, anegdoty i literackie relacje układają się w opowieść o szczególnym okresie historii polskiego społeczeństwa, jakim było dwudziestolecie międzywojenne.
Radość z odzyskanej niepodległości, szybkie zmiany cywilizacyjne i obyczajowe, bujne życie towarzyskie, sukcesy i porażki w drodze do nowoczesnej Europy, tworzyły niezwykłą atmosferę tamtych lat, która ciągle nas zachwyca.
Maja i Jan Łozińscy od wielu lat zajmują się historią polskiej obyczajowości w XIX wieku i okresie międzywojennym. Materiały do swoich opowieści znajdują w pamiętnikach, wspomnieniach, relacjach, oraz w ówczesnej prasie i literaturze pięknej. W swoich książkach autorzy zawsze snują fascynującą opowieść zilustrowaną licznymi, zwykle niepublikowanymi wcześniej, archiwalnymi fotografiami.
Najnowsze publikacje ich autorstwa to W ziemiańskim dworze oraz Narty-Dancing-Brydż.
Radość z odzyskanej niepodległości, szybkie zmiany cywilizacyjne i obyczajowe, bujne życie towarzyskie, sukcesy i porażki w drodze do nowoczesnej Europy, tworzyły niezwykłą atmosferę tamtych lat, która ciągle nas zachwyca.
Maja i Jan Łozińscy od wielu lat zajmują się historią polskiej obyczajowości w XIX wieku i okresie międzywojennym. Materiały do swoich opowieści znajdują w pamiętnikach, wspomnieniach, relacjach, oraz w ówczesnej prasie i literaturze pięknej. W swoich książkach autorzy zawsze snują fascynującą opowieść zilustrowaną licznymi, zwykle niepublikowanymi wcześniej, archiwalnymi fotografiami.
Najnowsze publikacje ich autorstwa to W ziemiańskim dworze oraz Narty-Dancing-Brydż.
Jeżeli tak jak ja lubicie książki o okresie międzywojennym i początkach odradzania się państwa polskiego po latach zaborów ta pozycja z pewnością was nie zawiedzie. Autorzy w swojej publikacji przenoszą nas do niezwykłych lat 20 i 30 minionego stulecia. "W przedwojennej..." zawartych zostało wiele ciekawych zdjęć dzięki którym jeszcze bardziej będziemy mogli się wczuć w klimat tamtego okresu. Oprócz fotografii na wielki plus zasługuje moim zdaniem umieszczenie w tekście licznych wspomnień ludzi, którzy żyli w tamtych czasach, co znacznie uprzyjemnia czytanie. Cały utwór pisany jest lekkim, przejrzystym językiem, dzięki któremu książkę pochłania się jednym tchem. Co nie często zdarza się w książkach historycznych.
Publikacja ta w niezwykle interesujący sposób opisuje życie w Polsce sprzed stu lat. Całość została podzielona na osiem rozdziałów, które poprzedzone są krótkim wstępem. Z reportażu możemy dowiedzieć się jakie były początki odbudowy państwa polskiego, jak żyli przeciętni obywatele jak również ci, który należeli do śmietanki towarzyskiej, a także jakim wyzwaniom musiało sprostać odradzające się państwo. Autorzy przedstawiają również opis życia w największych miastach II RP: Warszawy, Krakowa, Lwowa, Poznania i nowo powstałej Gdyni. Bardzo wnikliwie opisano również kondycję polskiej wsi i to jak wyglądała rzeczywistość w ziemiańskim dworze.
Podsumowując "W przedwojennej Polsce..." to świetnie napisany album, który w bardzo przyjemny sposób przybliża nam obraz społeczeństwa naszego kraju w latach 1918-1939. Polecam.
czwartek, 21 sierpnia 2014
Hitchcock: "39 kroków"
-Piękna, tajemnicza kobieta ścigana przez bandytów.
Brzmi jak opowieść szpiegowska.
-Bo dokładnie tak jest.
"39 kroków" (ang. The 39 Steps) to brytyjski thriller z 1935 roku, w reżyserii Alfreda Hitchcocka, zrealizowany na podstawie powieści Johna Buchana pt. "39 stopni czyli Tajemnica czarnego kamienia". Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. XX wieku. Richard Hannay spędza urlop w Londynie i podczas spektaklu w jednym z tamtejszych teatrów poznaje piękną Anabellę. Dziewczyna ukrywa się przed ścigającymi ją agentami służb specjalnych. Richard zabiera ją do swojego mieszkania, jednak jeszcze tej samej nocy Anabelle zostaje zamordowana, a Hannay staje się głównym podejrzanym. Postanawia rozwikłać zagadkę morderstwa i oczyścić się z podejrzeń...
"39 kroków" to moje kolejne spotkanie ze słynnym mistrzem suspensu. Tym razem brytyjski reżyser serwuje nam świetną historię szpiegowską. Głównym bohaterem tego filmu jest Richard Hannay, który przez przypadek zostaje wplątany w sieć międzynarodowej intrygi. Uznany za winnego w samotności musi stawić czoła całemu światu, by udowodnić, że stawiane mu zarzuty są jedną wielką pomyłką. Fabuła skonstruowana została naprawdę ciekawie. Akcja rozkręca się już na samym początku i nie możemy narzekać na nudę aż do końca seansu. Niespodziewane zwroty akcji sprawiają, że z ciekawością śledzimy losy głównego bohatera walczącego o odzyskanie dobrego imienia.
Co się tyczy bohaterów to musze przyznać, że odgrywający rolę Richarda Robert Donat spisał się naprawdę dobrze. Jest zabawny, inteligentny i uwodzicielski do tego nie poddaje się i wytrwale walczy, mimo pojawiających się co rusz nowych przeciwności losu. Jednak to nie jego rola spodobała mi się najbardziej, lecz postać jaką w genialny sposób wykreowała jedna ze słynnych zimnych blondynek Hitchcocka - Madeleine Carroll. Nie wiem co sprawiło, że to ona najbardziej zapadła mi w pamięć. Może wpływ miało na to jej początkowe irytujące zachowanie. Lubię takie charakterne bohaterki. No i jeszcze ta chemia między nią a Richardem... Co do obsady nie mam więc żadnych zastrzeżeń.
Podsumowując "39 kroków" to ciekawe kino sensacyjne. Podczas seansu bawiłam się naprawdę dobrze. I co z tego, że w tym filmie nie brakuje absurdalnych sytuacji i wydarzeń, których prawdopodobieństwo można by było poddać dyskusji. Należy pamiętać, że jak na czasy w których ta produkcja powstała to i tak jest to obraz nowatorski i powinniśmy przymknąć oczy na pewne niedociągnięcia. Nie jest to na pewno najwybitniejszy film Hitchcocka, ani najlepszy film sensacyjny. Mimo to jak najbardziej polecam go wszystkim i zachęcam do obejrzenia, bo naprawdę warto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









