Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sensacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 sierpnia 2016

"Stranger Things" - czyli sentymentalny powrót do lat 80


 
 
 
 
Pewnie spora część z was przynajmniej zetknęła się już z tym tytułem. Serial ten to kolejna propozycja od Netflixa, która zdobyła wprost zawrotną popularność zaraz po premierze. Świat wprost oszalał na jego punkcie. Gdzie nie zajrzałam wszędzie widziałam informacje, recenzje, artykuły poświęcone tej produkcji. Chcąc sprawdzić o co tyle hałasu zdecydowałam się zobaczyć co się za tym kryje.
 

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Prokurator Alicja Horn" - czyli o poswieści sensacyjnej rodem z dwudziestolecia międzywojennego

 
 
 
Już kiedyś kilkakrotnie wspominałam, że pasjonuję się epoką dwudziestolecia międzywojennego. Te czasy tak barwne i niezwykłe mają w sobie coś takiego, co mnie przyciąga. Nie miałam jednakże jeszcze okazji, by przeczytać jakąkolwiek powieść pochodzącą z tamtego czasu z akcją rozgrywającą się w Polsce. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po intrygującą książkę "Prokurator Alicja Horn" najpopularniejszego chyba pisarza międzywojnia Tadeusza Dołęgi Mostowicza.
 

niedziela, 5 lipca 2015

Hitchcock: "Numer siedemnaście"


"- Co masz w swoich kieszeniach?
- Dziury!"
 
Moja podróż po filmach mistrza suspensu trwa w najlepsze. Powoli krok po kroku poznaję jego dzieła. A z każdym kolejnym rośnie moje uznanie do tego artysty. Tak się na razie składa, że miałam okazję zapoznać się z tymi starszymi i mniej znanymi produkcjami. Wiadomo najlepsze zostawiam sobie na sam koniec. W ostatnim czasie całkowicie przypadkowo dane mi było obejrzeć film Hitcha, o którym nawet wcześniej nie słyszałam, tym bardziej byłam nim właśnie zaintrygowana.

wtorek, 21 kwietnia 2015

"Inferno" - czyli o piekielnych mękach obcowania z utworem Browna

 
 
Zapewne już po tytule tego posta domyśliliście się, że utwór który mam zamiar wam dziś zaprezentować nie skradł mojego serca. Autora już wcześniej znałam, bo którzy nie słyszał o jego najsłynniejszej powieści "Kod Leonarda da Vinci"? Myślę, że nie ma takiej osoby, która nie natknęła się nigdy na ten światowy bestseller, któremu doskonałą antyreklamę, a tak naprawdę reklamę zrobił Kościół. Zarówno tą pozycję, jak i wszystkie pozostałe w których występuje ulubiony bohater pisarza, czyli pakujący się w coraz to nowsze kłopoty Robert Langdon miałam okazję poznać. Wiedziałam więc czego się spodziewać, acz nie przypuszczałam, że jego najnowsza książka będzie aż tak tragiczna.
 
 

czwartek, 26 marca 2015

"Mistyfikacja" - czyli o tym jak nie pisze się dobrego thrillera

 
 
Z debiutami różnie bywa. Niektórzy autorzy mają to szczęście, że już ich pierwsze powieści są naprawdę dobre i ich twórcy są z nich dumni, inne zaś zdecydowanie odbiegają od tego, co pisarze prezentują w swoich późniejszych dziełach. Tym razem chciałabym wam opowiedzieć o pierwszej książce Harlana Cobena. Już na samym wstępie pisarz ostrzega, że jeżeli jest to nasza pierwsza książka jego autorstwa, którą mamy w rękach, to lepiej ją odłoży, zwrócić, lepiej sięgnąć po jakąś inną. Daje nam tym jasno do zrozumienia, że zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest to pozycja aż tak dobra, jakiej wielu może oczekiwać po osobie okrzykniętej mistrzem thrillera. Ja na szczęście liznęłam już nieco twórczości amerykańskiego autora i znam zarówno jego lepsze książki, jak i te ciut gorsze i spokojnie mogę stwierdzić, czy obawy Cobena są słuszne.

wtorek, 20 stycznia 2015

"Sześć lat później" - czyli o tajemniczym zniknięciu




Ostatnio mam jakąś większą ochotę na czytanie współczesnych kryminałów. Jako, że mam obecnie dużo spraw na głowie lektura takich krótkich i odrywających od świata zewnętrznego książek sprawia mi olbrzymią przyjemność. Tak więc znowu sięgnęłam po powieść amerykańskiego mistrza tego gatunku - Harlana Cobena. Wciąż dopiero odkrywam jego twórczość, ale mając już dwie jego książki za sobą mogę spokojnie porównać z nimi tą, którą mam zamiar tutaj zrecenzować. "Sześć lat później"  to książka, która wydana została w roku 2013, a na rynku polskim zagościła w roku 2014.

piątek, 2 stycznia 2015

"Siedem" - czyli jeden grzech na każdy dzień tygodnia


"- To bardziej wygodne nazywać mnie szaleńcem.
- Bardzo wygodne."


Siedem to liczba. Grzechów. I ofiar. Ludzi, którzy je popełnili i dlatego spotkała ich surowa kara. Na świecie panuje zepsucie i upadek wartość. Jednak w jednym z amerykańskich miast znajduje się człowiek, który chce przywrócić znaczenie dawnym zasadom moralnym. Postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość.  Jednakże środki jakie ku temu poweźmie nie koniecznie mieszczą się w granicach prawa.

sobota, 13 grudnia 2014

Hitchcock: "Rebecca"

 

"Last night I dreamt I went to Manderley again."

 

 
Tymi właśnie słowami rozpoczyna się książka Daphne du Maurier, ale również ekranizacja tego dzieła w reżyserii samego Alfreda Hitchcocka. "Rebecca", bo o niej oczywiście mowa, to film, który od bardzo dawna mnie interesował. Uważany jest w końcu za jedną  z najlepszych produkcji mistrza suspensu. Wstyd więc takiej klasyki nie znać. A że ja już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać książkę na której podstawie powstał i nie będę ukrywać, że powieść Daphne du Maurier wywarła na mnie dość duże wrażenie, z tym większą ciekawością chciałam sprawdzić jak z przeniesieniem na ekran tego niezwykłego utworu poradził sobie jeden z moich ulubionych reżyserów.

sobota, 20 września 2014

"Spotkanie w Bagdadzie" - czyli o powieści sensacyjnej Agaty Christie + LBA

 
 
Agaty Christie chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Wydaje mi się, że każdy, nawet ktoś kto wcale nie czyta literatury kryminalnej natknął się gdzieś przypadkiem na jej nazwisko. Angielska pisarka stworzyła ponad 90 powieści i sztuk teatralnych. Na świecie wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. Trzeba przyznać, że te liczby robią wrażenie. Królowa prozy detektywistycznej znana jest z zaskakujących zakończeń i fantastycznego czarnego  humoru, który stanowi świetną przeciwwagę dla mrocznych historii opowiadanych na łamach jej utworów. Stworzyła także dwójkę bardzo ciekawych detektywów: Herculesa Poirot i pannę Marple. Jakiś czas temu postawiłam sobie za zadanie przeczytanie wszystkich powieści tej pisarki. Od razu pochłonęłam kilka jej książek.  Potem przez dłuższy czas czytałam bardziej współczesne kryminały. Ale ostatnio uznałam, że czas najwyższy na kontynuowanie powziętego postanowienia. Po przerwie mój wybór padł na "Spotkanie w Bagdadzie"...
 
Victoria nudzi się na swojej posadzie niewykwalifikowanej maszynistki, marząc tylko o podróżach i przygodach. Jednak kiedy los nieoczekiwanie rozdziela ją z niezwykle przystojnym Edwardem, a zdumiewający talent do parodiowania żony szefa pozbawia ją źródła zarobków, dziewczyna podąża za ukochanym do Bagdadu. Nie spodziewa się, że ryzykując życiem wraz z nim odegra główną rolę w likwidacji międzynarodowej organizacji przestępczej.
 
No tak. Już po powyższym opisie możemy zauważyć, że nie jest to typowy klasyczny kryminał, do jakich przyzwyczaiła nas autorka. Sięgając po jej książki mam zwykle nadzieję na ciekawie skonstruowaną intrygę z trupem na początku, błyskotliwym detektywem rozwiązującym zagadkę i oczywiście nieprzewidzianym zakończeniem. Ta książka to jednak zupełnie co innego. Bo tak w ogóle to nie jest powieść detektywistyczna, ale sensacyjna. I niestety nie zbyt dobra. Fabuła jak dla mnie zbyt chaotyczna, akcja dość nierówna po początkowym nudnym wstępie dochodzi później do "trzęsienia ziemi" jak u Hitchcocka, po czym znowu wieje nudą. I jeszcze ci bohaterowie. Jakoś niespecjalnie mnie przekonali. Trochę zbyt przerysowani jak dla mnie. O bardzo naiwnej historii nie będę się już rozpisywać.
 
Niestety, to nie był zbyt udany powrót. Bardzo długo czytałam tą książkę, mimo, że ma raptem 260 stron. Potrafiłam ją odłożyć i wcale nie ciągnęło mnie, by dowiedzieć się jak potoczą się dalej losy głównej bohaterki. Na pewno nie jest to najbardziej udany utwór królowej kryminału i tym którzy dopiero zamierzają rozpocząć swoją przygodę z tą autorką odradzam rozpoczynanie od tej książki.
 
 
 
 

 
 
Za wyróżnienie dziękuję Anna P.
 
1. Co sprawia, że zostajesz na niektórych blogach dłużej niż na innych?
 
Na pewno autorzy, ich sposób pisania, ale też i treść. Jeżeli na jakimś blogu znajduję dużo interesujących mnie postów potrafię spędzić tam naprawdę sporo czasu.

2. Utrzymujesz jakiś bliższy kontakt z blogerką/em? (np. drogą mail'ową)
 
Dopiero zaczęłam swoją przygodę z blogowaniem i jeszcze z nikim nie nawiązałam bliższego kontaktu. Mam nadzieję, że w przyszłości to się zmieni.

3. Książka, którą polecasz każdemu to...

Tylko jedna? Hmm wybór jest bardzo trudny. Mam wiele książek, które chciałabym polecić. Ale myślę, że każdy powinien spróbować zapoznać się z "Grą Anioła" Carlosa Ruiza Zafona.

4.
Twoje dziwactwo książkowe to...

Chyba nie mam żadnego.

5. Autor, który nie napisze nic więcej, a Ciebie na samą myśl ogarnia przerażenie to...
Oscar Wilde.

6. Czego nie lubisz na blogach książkowych? (tylko nie mów - nominacji, błagam :))

Jakoś nic nie przychodzi mi do głowy.

7. Piszesz, trzymając się określonych dni, czy kiedy natchnie Cię wena?
 
Nie potrafię pisać w dni, które wcześniej sobie zaplanowałam. Zwykle ogarnia mnie wtedy kompletna niemoc twórcza i nie potrafię skonstruować ani zdania. Zdecydowanie wolę być spontaniczna i pisać wtedy gdy coś (ktoś) mnie natchnie.
 
8. Horror, który na prawdę Cię przeraził to...

Raczej nie czytuję horrorów. Chociaż od dawna zamierzam to zmienić. King jest jednym z moich wyrzutów czytelniczych.

9. Może jakieś ciekawe stronki do polecenia?
 
 
To teraz moje nominację przyznaję:
 
 
 
Pytania:
1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
2. Jaką muzykę uwielbiasz słuchać?
3. Czy jest taka książka po której przeczytaniu zmieniło się twoje spojrzenie na świat?
4. Jakie filmy lubisz oglądać?
5. Jaka była pierwsza przeczytana przez Ciebie książka?
6. Ulubiony aktor/aktorka?
7. Lubisz oglądać seriale?
8. Czy jest taki reżyser którego obejrzysz każdy film?
9. Gdybyś mogła/mógł przenieść się w czasie jaką epokę wybrałabyś/wybrałbyś?
10. Czy istnieje jakaś rzecz bez której nie przetrwałabyś/przetrwałbyś ani jednego dnia?
11. Jakie są twoje najdziwniejsze nawyki?
 
Na pytania możecie odpowiadać zarówno w komentarzach jak i na waszych blogach ;)
 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Hitchcock: "39 kroków"

 
-Piękna, tajemnicza kobieta ścigana przez bandytów.
Brzmi jak opowieść szpiegowska.
-Bo dokładnie tak jest.
 
"39 kroków" (ang. The 39 Steps) to brytyjski thriller z 1935 roku, w reżyserii Alfreda Hitchcocka, zrealizowany na podstawie powieści Johna Buchana pt. "39 stopni czyli Tajemnica czarnego kamienia". Akcja filmu rozgrywa się w latach 30. XX wieku. Richard Hannay spędza urlop w Londynie i podczas spektaklu w jednym z tamtejszych teatrów poznaje piękną Anabellę. Dziewczyna ukrywa się przed ścigającymi ją agentami służb specjalnych. Richard zabiera ją do swojego mieszkania, jednak jeszcze tej samej nocy Anabelle zostaje zamordowana, a Hannay staje się głównym podejrzanym. Postanawia rozwikłać zagadkę morderstwa i oczyścić się z podejrzeń...
 
 
 
"39 kroków" to moje kolejne spotkanie ze słynnym mistrzem suspensu. Tym razem brytyjski reżyser serwuje nam świetną historię szpiegowską. Głównym bohaterem tego filmu jest Richard Hannay, który przez przypadek zostaje wplątany w sieć międzynarodowej intrygi. Uznany za winnego w samotności musi stawić czoła całemu światu, by udowodnić, że stawiane mu zarzuty są jedną wielką pomyłką. Fabuła skonstruowana została naprawdę ciekawie. Akcja rozkręca się już na samym początku i nie możemy narzekać na nudę aż do końca seansu. Niespodziewane zwroty akcji sprawiają, że z ciekawością śledzimy losy głównego bohatera walczącego o odzyskanie dobrego imienia.
 
Co się tyczy bohaterów to musze przyznać, że odgrywający rolę Richarda Robert Donat spisał się naprawdę dobrze.  Jest zabawny, inteligentny i uwodzicielski do tego nie poddaje się i wytrwale walczy, mimo pojawiających się co rusz nowych przeciwności losu. Jednak to nie jego rola spodobała mi się najbardziej, lecz postać jaką w genialny sposób wykreowała jedna ze słynnych zimnych blondynek Hitchcocka  - Madeleine Carroll. Nie wiem co sprawiło, że to ona najbardziej zapadła mi w pamięć. Może wpływ miało na to jej początkowe irytujące zachowanie. Lubię takie charakterne bohaterki. No i jeszcze ta chemia między nią a Richardem... Co do obsady nie mam więc żadnych zastrzeżeń.
 
 
 
 
Podsumowując "39 kroków" to ciekawe kino sensacyjne. Podczas seansu bawiłam się naprawdę dobrze. I co z tego, że w tym filmie nie brakuje absurdalnych sytuacji i wydarzeń, których prawdopodobieństwo można by było poddać dyskusji. Należy pamiętać, że jak na czasy w których ta produkcja powstała to i tak jest to obraz nowatorski i powinniśmy  przymknąć oczy na pewne niedociągnięcia. Nie jest to na pewno najwybitniejszy film Hitchcocka, ani najlepszy film sensacyjny. Mimo to jak najbardziej polecam go wszystkim i zachęcam do obejrzenia, bo naprawdę warto.
 
 
 
 
 

sobota, 16 sierpnia 2014

Hitchcock: "Starsza pani znika"

"- Chodź, usiądź, uspokój się. W czym problem?
- Jeśli musisz wiedzieć coś spadło na moją głowę.
- Kiedy? W dzieciństwie?"
 
"Starsza pani znika" – brytyjski thriller w reżyserii Alfreda Hitchcocka z 1938 roku, zrealizowany na postawie powieści Ethel Liny White. Przedostatni film Hitchcocka zrealizowany w Wielkiej Brytanii przed jego przeprowadzką do Hollywood. Akcja filmu rozgrywa się głównie w pociągu jadącym przez fikcyjny kraj bałkański. Fabuła skupia się na tytułowej starszej pani, która znika podczas podróży. Podróżująca z nią młoda współpasażerka postanawia ją odnaleźć.

"Starsza pani znika" to fantastyczna komedia pełna napięcia, z przewrotną intrygą i swoistym klimatem starego filmu. To przedostatni film reżysera zrealizowany  w jego ojczyźnie i najbardziej znany jeśli chodzi o ten etap jego twórczości. Nie brakuje tu ciekawego wątku kryminalnego. Tajemnicze zaginięcie starszej pani od początku wzbudza w nas zaciekawienie. Zaczynamy zadawać sobie różne pytania dotyczące tego wydarzenia i snujemy domysły co się wydarzyło. Czy to było morderstwo, czy może porwanie? A co jeśli starsza pani zniknęła dobrowolnie? A może nigdy nie istniała i jest tylko wytworem wyobraźni Iris?


Oglądając dzieło Hitchcocka bawiłam się wybornie. Mimo, że niektóre sytuacje mogą nam się wydać nieprawdopodobne i sztuczne, to należy pamiętać, że nie o dokładne odwzorowanie rzeczywistości tutaj chodziło, ale o dostarczenie dobrej rozrywki widzowi, a pod tym względem nie mam temu obrazowi nic do zarzucenia. Scenariusz jest dobry, ma oczywiście pewne mankamenty, takie jak trochę zbyt naiwne zakończenie, ale to tylko szczegóły, które nie psują nam ogólnego wrażenia.


Fantastyczni w tej produkcji są bohaterowie. Nietuzinkowi, ciekawie odwzorowani, mają być uosobieniem ludzkich stereotypów. Przejaskrawieni i groteskowi, bawią nas swoim zachowaniem. Najbardziej z pośród nich wszystkich polubiłam dwóch flegmatycznych brytyjskich przyjaciół, którzy za nic w świecie nie chcieli spóźnić się na mecz krykieta. Gdy ta dwójka pojawiała się na ekranie od razu na moich ustach pojawiał się uśmiech. Świetna moim zdaniem jest też główna bohaterka Iris, chociaż niestety w dalszej części filmu traci trochę początkowego pazura. Trudno tutaj nie wspomnieć też o czarującym Gilbercie, który jako jedyny będzie wspierać naszą główną bohaterkę.

Wielkim plusem tej produkcji są genialnie napisane dialogi. Ironia i satyra nie opuszczają nas ani na chwilę.




Podsumowując "Starsza pani znika" to lekkie i przyjemne kino. Film jest pełen świetnego humoru i sporej dawki absurdu. Ci, którzy będą w tej produkcji szukać dużej dawki suspensu, niestety się zawiodą. Ten film zamiast straszyć bawi. Polecam.















środa, 30 lipca 2014

"Amatorka" - Bóg wybacza, mafia nigdy


"Amatorka" Jana Mostowika to powieść sensacyjna zaliczana do politican fiction. Akcja utworu rozgrywa się na początku XXI wieku. W podkrakowskiej rezydencji jednego z bossów mafijnych rodzi się pomysł kupienia partii politycznej. Maria- młoda i zdolna lekarka rozpoczyna pracę w ekskluzywnej, krakowskiej klinice. Przez przypadek dowiaduje się o mrocznych sekretach, które skrywa jej szef. Jedno zdjęcie i jedna podsłuchana rozmowa zmieniają jej życie w piekło. Staje się celem policji, mafii i służb specjalnych. Czy młodej kobiecie uda się ocalić życie i małżeństwo? Czy Marek znajdzie w sobie odwagę, by stanąć po stronie żony?

Uff. Przeczytałam jakieś 200 stron,  a może lepiej napisać "wymęczyłam". Bo książka Mostowika jest tak męcząca, że mimo, iż z reguły staram się czytać książki do końca, nawet te, które niezbyt mi się podobają, to w tym przypadku byłam zmuszona zrobić wyjątek. Czekałam pół książki aż się coś wydarzy. A skoro nic się nie stało poddałam się.  I niby ta książka ma się zaliczać do sensacji? Dobre żarty!

Sięgnęłam po tą powieść zachęcona rekomendacjami bibliotekarki. Trzeba przyznać, że prolog jest naprawdę intrygujący. Na pierwszych stronach mamy zapowiedź naprawdę niezłego kryminału. Tak naładowanych emocjonalnie pierwszych stron dawno nie czytałam. Ale na zapowiedziach niestety się kończy. A emocje jakich doznamy czytając prolog będą musiały wystarczyć nam na cały ciąg dalszy. Bo dalej jest juz tylko gorzej. Akcja, mimo swego potencjału okazuje się nudna i przewidywalna. Postaci są opisane w tak idealistyczny sposób, że aż wydają się być nienaturalne. Bo oto nasza główna bohaterka - inteligentna, młoda, piękna. Prawdziwa kobieta sukcesu, która zaczyna pracować w klinice profesora, którego od zawsze podziwia. Jakby tego było mało ma wspaniałego męża - przystojnego, inteligentnego, kochającego i również odnoszącego sukcesy w swoim zawodzie. Troszeczkę za słodko, nie uważacie? Ale w końcu dochodzi do wydarzenia, które już na zawsze odmieni ich życie. 

Bohaterowie są jak już wyżej napisałam bardzo sztuczni. Ale to nie jedyne minusy. Jak na powieść sensacyjną brakuje tu napięcia, wydarzeń następujących po sobie w błyskawicznym tępie i ciągłych zaskakujących zwrotów akcji. Zamiast tego mamy przewidywalne pomysły niezwykle kreatywnego Jamesa Bonda w spódnicy. Ale to wciąż nie wszystko. Przez całą książkę raziła mnie wszędobylska patetyczność. Bo tutaj patetyczne jest wszystko -  dialogi, bohaterowie, sytuacje. Autorowi zdecydowanie brakuje lekkości w pisaniu i kreowaniu ciekawych bohaterów. Przewidywalna i nudna powieść polskiego autora mnie nie zachwyciła. Nie polecam.





niedziela, 27 lipca 2014

"Bezcenny"-thriller polskiego mistrza kryminału






"Bezcenny" to moje drugie spotkanie z prozą polskiego pisarza. Pierwszą książką Miłoszewskiego jaką przeczytałam było całkiem dobre "Uwikłanie", ciekawa więc innych utworów postanowiłam sięgnąć po opiewaną powszechnie zeszłego lata książkę. Ta jest zdecydowanie inna od poprzedniej. Zamiast kryminału dostajemy lekki thriller, powieść sensacyjno - przygodową zabarwioną bogatym wątkiem historycznym. Wszystko to napisane lekkim i przyjemnym językiem.

Akcja utworu rozgrywa się współcześnie. Zaginiony przed laty obraz Rafaela "Portret Młodzieńca" został w końcu odnaleziony. Odzyskaniem dzieła ma się zająć specjalnie stworzona do tego grupa, składająca się z doktor Zofii Lorentz (historyk sztuki), Karol Bozański (marszand), Anatol Gmitruk (major służb specjalnych), Lisa Tolgfos ( szwedzka włamywaczka). Żeby było ciekawiej nie mogą portretu odzyskać w sposób legalny. Jedynym możliwym wyjściem jest kradzież.

Powieść Miłoszewskiego to krzyżówka utworów Dana Browna, przygód Indiany Jonesa i Jamesa Bonda. Szybka akcja wciąga, napięcie rośnie z każdą następną stroną, a przyjemny styl autora sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem. To rasowy utwór sensacyjny. Na łamach książki nie brakuje bowiem pościgów, strzelanin i brawurowych ucieczek. W książce nie można też narzekać na brak tajemnic, ciekawostek i anegdot dotyczących sztuki i historii, a wszystko to okraszone ironicznym i kąśliwymi uwagami autora oraz świetnie sportretowaną otaczającą nas rzeczywistością.

Według mnie "Bezcenny" to kawał dobrej rozrywki. Idealna lektura na lato dla kogoś, kto chce przeczytać coś przyjemnego i niewymagającego. Ale tak na prawdę utwór nie zachwyca, Miłoszewski nie wymyślił niczego nowego, wykorzystał tylko stare i utarte pomysły. Książka jest dobra, ale nic ponadto.

Dzieło polskiego pisarza ma jednak dwie zalety. Pierwszą jest to, że zwraca on uwagę, na wciąż nierozwiązany problem zagrabionych Polsce w czasie II wojny światowej dzieł sztuki. Drugą są świetnie wykreowani bohaterowie. Postaci występujące w tej książce są ciekawe, niekiedy może troszkę przerywane ale dzięki temu nie nudne i płaskie, ale wyraziste i intrygujące.

Podsumowując "Bezcenny" to typowy przykład swojego gatunku. Powieść przyjemna,  ale nie wynoszącą nic nowego.