czwartek, 13 sierpnia 2015

"Chłopi" - czyli o roku w Lipcach


 
Na wstępie chciałabym przyznać, że tak, udało mi się, dokonałam rzeczy niemożliwej - przeczytałam "Chłopów". Całość. Chociaż zajęło mi to cały lipiec i część sierpnia, chociaż wydawać by się mogło, że tylko ktoś niespełna rozumu mógłby się porywać na coś takiego i poświęcić niemałą część wakacji na czytanie tej przecież znienawidzonej lektury szkolnej. I to na dodatek całości! Podczas gdy nawet na rozszerzeniu z języka polskiego wymagana jest tylko część pierwsza. Możecie mnie uznać za wariata, jak chcecie. Ale ja nie żałuję.
 

 
 
Wakacje to czas kiedy w końcu udaje mi się znaleźć odrobinę więcej wolnego czasu. Oczywiście wykorzystuję go w znacznej części na czytanie. Dlatego też lubię w trakcie lata uraczyć się klasyką. Zwykle sięgałam po książki z poza kanonu, ale gdy zobaczyłam ile lektur i to na dodatek dość opasłych czeka mnie w najbliższym roku szkolnym postanowiła, że no trudno spróbuję  z jakąś uporać się właśnie teraz. Powieść naszego noblisty "Chłopi" wydali mi się najcięższa toteż masochistycznie zdecydowałam się na nią. Uznałam, że przeczytam tyle ile mi się uda, a jeśli mi się nie spodoba po prostu ją odłożę. Nic na siłę, w końcu są wakacje. Jak się jednak okazało szybko wsiąknęłam w tę historię.
 
 
 
 
Opis z okładki:
 
Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku. We wsi Lipce trwają jesienne prace polowe. Nikt nie spodziewa się mających wkrótce nadejść wypadków, które zaciążą na całej wiejskiej społeczności. Maciej Boryna, zaniepokojony losem swego gospodarstwa, podejmuje decyzję o małżeństwie. Jeszcze nie wie, że nadchodzi najbardziej nieszczęśliwy okres w jego życiu...


 

Dzieło polskiego noblisty to obszerna epopeja chłopska. W historii przez niego opowiadanej przeplatają się różne wątki, wydarzenia i bohaterowie. Akcja obejmuje cały rok: od jesieni do lata. Jest to naprawdę monumentalne dzieło, które może odstraszać niektórych niemałą liczbą stron do przeczytania. Bardzo podobało mi się to, że w powieści nie brakuje szczegółowych, acz wcale nie za długich opisów, które w niezwykle namacalny sposób oddają zmiany zachodzące w przyrodzie wraz ze zmianą następujących po sobie pór roku. Reymont chciał w ten sposób ukazać rytm życia wiejskiego nieodłącznie przecież związanego ze zmianami w naturze. Inną istotną kwestią poruszaną w tej książce są uroczystości i święta, które również zostały odmalowane niezwykle żywo i realistycznie. Wiem, że zapewne większość z was, gdy słyszy frazę "długie opisy" kręci nosem, zwłaszcza, gdy jest to lektura. Przyznam, że mnie to nie dziwi specjalnie. Doskonale zdaję sobie bowiem sprawę, że wiele nauczycielek języka polskiego ma pewną tendencję do zapowiadania lektury na kilka dni przed rozpoczęciem jej omawiania i biedy uczeń, który już podejmie się tej ciężkiej próby przeczytania tego jednego obowiązkowego tomu, w pośpiechu będzie omijał niepotrzebne na kartkówkę opisy, wertując książkę w poszukiwaniu jakiejś akcji, byleby coś wiedzieć na test. Tu od razu nasuwa się pytanie, czy "Chłopi" powinni być lekturą obowiązkową?  Czy w ogóle jest sens tworzenia kanonu pewnych utworów i nakazywanie ich czytania innym? Myślę, że to już jest pytanie na całkiem inny wpis.





Językiem powieści jest gwara. To też może odstraszać. Mi jednakże stylizacja na wiejski sposób mówienia nie sprawiła zbyt wielkiej trudności i szybko się do niej przyzwyczaiłam. Przyznać jednak muszę, że niektóre słowa były zbyt ciężkie do odszyfrowania i żałuję, że w moim wydaniu nie znajdowały się jakieś przypisy, które wyjaśniały by mi ich znaczenie. Styl jakim posługuje się autor jest bardzo przyjemny i dopracowany. Książkę czyta się płynnie. Mimo moich obaw akcji jest całkiem sporo, chociaż muszę przyznać, że nie czytałam tej powieści jednym ciągiem. Czasami gdy naszła mnie ochota pochłaniałam sporą liczbę stronnic, po czym gdy czułam się już nieco zmęczona robiłam sobie przerwę na kilka dni i w międzyczasie zabierałam się z lekturę jakiejś innej powieści.




Tym co mnie najbardziej w tej historii zachwyciło to niezwykle ciekawe nakreślenie sylwetek bohaterów. Są to postaci żywe, nieustannie zmieniające się. Także mój stosunek do poszczególnych osób ulegał zmianie wraz z zachowaniem jakie prezentowały w danych sytuacjach. Myślę, że każda, nawet najrzadziej przewijająca się w opowieści postać jest istotna dla całej historii. Jeśli mam być jednak szczera, to po przeczytaniu całości uznaję, że nie polubiłam żadnego bohatera. Początkowo miałam oczywiście takich do których pałałam większą sympatią, jednakże po ich późniejszym zachowaniu traciłam ją niemal całkowicie. U Reymonta nie ma postaci cukierkowych, wyidealizowanych, będących przykładem cnót wszelakich. Jest wręcz przeciwnie, ludzie przez niego opisywani, są czasami aż do bólu rzeczywiści wraz ze swoimi wadami. Niekiedy zachowanie co poniektórych mnie bardzo dziwiło, zwłaszcza w relacjach rodzinnych. Niemniej jednak w powieści została nakreślona bardzo duża rozpiętość charakterów ludzkich, tyle intrygujących co irytujących. A choćby największa femme fatale Lipiec i zapewne pobliskiej okolicy - piękna Jagna. Postać ciekawa, nietuzinkowa a jednocześnie bardzo ale to bardzo denerwująca swoim lekkomyślnym zachowaniem. Moją antypatię zaczął wzbudzać też w pewnym momencie Antek. Jedyną bohaterką, którą może nie tyle co lubiłam, a bardziej podziwiałam była Hanka, która po niełatwych przeżyciach zmieniła się i stała się kobietą zaradną i wytrwałą. Gdyby tylko nie to jej bezpodstawne uwielbienie do niedoceniającego jej męża. Za dużo w głównych bohaterach chciwości, prymitywności, egoizmu a za mało tego zwykłego ludzkiego współczucia, bym mogła się z którymś z nich utożsamić.




Podsumowując "Chłopi" to dzieło nie takie straszne jak je malują. Zachęcam by je przeczytać. Oczywiście nie każdemu musi się od razu spodobać, bo wiadomo gusta są różne i nie każdy musi być zainteresowany w tej tematyce. Warto jednak zawsze spróbować, a jeśli nie pójdzie, to po prostu odłożyć na półkę. Nie zmuszać się. Nawet jeśli jest to lektura. Czasami nawet lepiej jest przeczytać streszczenie, znam to z własnego doświadczenia. Mi ta książka przypadła do gustu, niemniej jednak nie zachwyciła na tyle bym uznała ją za jedną z ulubionych.



 

29 komentarzy:

  1. Chyba jedyna książka, którą zaczęłam a nie skończyłam w liceum :) Ale, że były to dalekie lata temu, muszę powrócić do tej lektury, pewnie już do niej dojrzałam :) Za to film widziałam dużo razy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre książki docenia się dopiero z wiekiem ;)

      Usuń
  2. Czytałam, i do dzisiaj potrafię wyrecytować wszystkie przedmioty, które były przykładem symbolizmu. Albo, kto do kogo przychodził... Jednak ''Chłopi" do końca pozostaną dla mnie tylko i wyłącznie nudną lekturą. Niestety nie potrafię doceniać takich powieści.

    Pozdrawiam serdecznie, Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu podoba się co innego, to naturalne ;)

      Usuń
  3. Jedyna lektura, której nie polubiłam i którą porzuciłam w liceum, no, było jeszcze "Jądro ciemności..."

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma takie lektury, których nie znosi ;)

      Usuń
  4. A mi "Chłopi" bardzo, ale to bardzo się podobali i odrazu przeczytałam całość. Jedna z lepszych lektur szkolnych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poznam tą książkę w liceum. Na pewno spróbuję przeczytać, ale tak jak mówisz- nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się "Chłopów" czytało dobrze, nie byłam znużona, ale wielką fanką tej powieści nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam w liceum od deski do deski. Warto znać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba ;)

      Usuń
  9. Już na całe szczęście przerabiałam tę lekturę w szkole i już na całe szczęście miałam tylko przeczytać pierwszy tom. Jedno jest pewne- do pozostałych tomów nie wrócę, bo ta lektura była dla mnie istną męczarnią. Powieść być może nie przypadła mi do gustu, bo jestem zatwardziałym mieszczuchem. Od urodzenia mieszkam w mieście i nie wyobrażam sobie, aby to położenie kiedykolwiek się zmieniło, więc wydaje mi się oczywiste, że czytanie o XIX wsi zupełnie nie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie każdemu musi się ta powieść spodobać ;)

      Usuń
  10. Och, jak ja nie lubiłam tej lektury... a dziś z chęcią ją przeczytam, bo lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha często tak bywa, że z czasem zmieniamy zdanie na temat niektórych książek ;)

      Usuń
  11. Skoro zachecasz to chyba warto byłoby zapoznać sie z tą pozycją, zeby wiedzieć z czym ma sie doc zynienia :>
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawdopodobnie gdyby nie fakt, że byłam w klasie humanistycznej i zdawałam rozszerzoną maturę z polskiego, nigdy bym po nią nie sięgnęła. A tak przeczytałam i wciągnęłam się. Do dziś bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam, ale bardzo dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najlepsza z lektur szkolnych <3

    OdpowiedzUsuń