niedziela, 5 lipca 2015

Hitchcock: "Numer siedemnaście"


"- Co masz w swoich kieszeniach?
- Dziury!"
 
Moja podróż po filmach mistrza suspensu trwa w najlepsze. Powoli krok po kroku poznaję jego dzieła. A z każdym kolejnym rośnie moje uznanie do tego artysty. Tak się na razie składa, że miałam okazję zapoznać się z tymi starszymi i mniej znanymi produkcjami. Wiadomo najlepsze zostawiam sobie na sam koniec. W ostatnim czasie całkowicie przypadkowo dane mi było obejrzeć film Hitcha, o którym nawet wcześniej nie słyszałam, tym bardziej byłam nim właśnie zaintrygowana.

"Numer siedemnaście" to bardzo mało znany film brytyjskiego reżysera. Nie znajdziecie o nim zbyt wiele informacji. Jest to produkcja czarno - biała z roku 1932, oparta na sztuce teatralnej J. Jeffersona Farjeona.
 
 


Opis z Filmwebu:

Opowieść o włóczędze, który natknął się na kryjówkę złodziei klejnotów. Ich tropem podąża nieustępliwy detektyw Gilbert - ma za zadanie odzyskanie skradzionego naszyjnika. Pomaga mu urocza dziewczyna o imieniu Nora. Akcja filmu toczy sie w przerażajacym, starym, londyńskim domu ( tytułowy numer 17), a kończy sceną pościgu samochodowego, do której nakręcenia użyto miniatur. Ciekawostką jest, że obraz kręcony był prawie wyłącznie nocą.
 
 
 
 
I tym razem nie zawiodłam się. Produkcja rozpoczyna się wielce obiecująco. Tajemniczy mężczyzna wchodzi do jakiegoś widocznie opuszczonego budynku. Mrok, niepewność, a przede wszystkim fantastyczna gra światła i cienia w sposób mistrzowski budują klimat. Suspensu nie brakuje, bo jakby mogło w końcu to Mistrz. Niepokój i ciekawość towarzyszą nam od samiuśkiego początku. Od pierwszych minut seansu zaczynają rodzi się w naszych głowach pytania i domysły, a z czasem zamiast odpowiedzi dostajemy tylko kolejne niedopowiedzenia. Niestety jest tak tylko do pewnego momentu. Bo film ten jest nierówny. Po intrygującym wstępie intryga się jakoś rozłazi, robi się mniej ciekawie. Początkowa tajemniczość gdzieś się ulatnia a wszystko zaczyna robić się zbyt przewidywalne. Niestety.
 
 
 
 
 
 
Co się zaś tyczy kwestii aktorstwa to nie mam jakichś specjalnych obiekcji. Jest poprawnie chociaż nikt jakoś nadzwyczajnie się nie wyróżnia. Z pośród wszystkich bohaterów najbardziej do gustu przypadł mi Ben, myślę że to dlatego, że był tą najzabawniejszą postacią,  a ja zawsze mam do takich słabość. Poza nim dość ciekawa okazała się również Rose, która z poświęceniem poszukiwała swego ojca.
 
 
Reasumując film Hitchcocka to przyzwoite połączenie czarnej komedii z klasycznym thrillerem. Początkowa sekwencja jest czymś po prostu mistrzowskim jednak później nie jesteśmy raczeni już takimi smaczkami. Warto zwrócić uwagę na rok produkcji tego dzieła - 1932 i podczas oglądania przymknąć oko na pewne niedoskonałości i nieco chaotyczną fabułę. Nie sądzę, że jest to odpowiedni film dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z dorobkiem brytyjskiego reżysera, ale ci którzy już trochę jego filmów widzieli śmiało mogą sięgnąć po tę pozycję. Polecam.
 
 
Dane szczegółówe:
 
Data pierwszego pokazu: 1932
 
Reżyseria: Alfred Hitchcock
 
Autor muzyki: Adolph Hallis
 
Operatorzy: Bryan Langley, Jack E. Cox
 
Scenariusz: Alfred Hitchcock, Joseph Jefferson Farjeon, Alma Reville, Rodney Ackland

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam stare, czarno- białe filmy! Do tego dochodzi Hitchcock i nie mam więcej pytań ;)
    Z ogromną przyjemnością obejrzę ;)

    http://czytelnicze-turbulencje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie zobacz ;)

      Usuń
  2. Nie jestem fanką klasyki... więc raczej nie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam klasykę kina, więc czuję się zachęcona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze tak starego filmu nie oglądałam, wiec jestem bardzo zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej pamiętam ,,Ptaki":)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam, ale właśnie ostatnio coś mnie wzięło na takie starocie. Chętnie więc obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cenię klasykę, niestety w ostatnim czasie nieco o niej zapomniałam i odsunęłam na boczny tor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie może warto do niej teraz wrócić ;-)

      Usuń
  8. Muszę coś obejrzeć Hitchcocka, aż wstyd przyznać, że nic nie widziałam...

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak będę miała chwilkę czasu,to z pewnością obejrzę.Mam nadzieję,że przypadnie mi do gustu :-)

    OdpowiedzUsuń