piątek, 1 maja 2015

"Anioł śmierci" - czyli powrót do „Domu na Węgorzowych Moczarach”

 
Zauważyłam, że trochę dawno nie było żadnego wpisu dotyczącego kina. Cały czas tylko ta literatura i literatura. Nie jest tak, że ja żadnych filmów nie oglądam, po prostu nie znajduję zbyt wiele czasu, by o czymkolwiek napisać, bo kwiecień okazał się dla mnie niezwykle ciężkim miesiącem, a maj nie zapowiada się niestety lepiej. Ale teraz póki mam wolne zamierzam ten czas owocnie wykorzystać. Dziś opowiem wam więc troszeczkę na temat moich odczuć po ostatnio obejrzanym przeze mnie filmie.
 
 
 
Anglia, rok 1941. Młoda nauczycielka Ewa ewakuuje grupę dzieci z bombardowanego Londynu. Zatrzymują się z dala od miasta w opuszczonym, odciętym od lądu domu na Węgorzowych Moczarach. Kiedy jej podopieczni zaczynają się dziwnie zachowywać, Ewa prosi o pomoc Harrego, dowódcę stacjonujących w okolicy wojsk. Wspólnie odkrywają, że ich przybycie do tego miejsca, obudziło mroczne siły, bardziej przerażające niż koszmar bombardowanego Londynu. Chcąc ocalić dzieci, dziewczyna będzie musiała zmierzyć się z własnymi demonami i ... Kobietą w Czerni.
 
 
 
A tym razem sięgnęłam akurat po horror. Jeśli się nie mylę, to na blogu nie miałam jeszcze okazji pisać o żadnym filmie z tego gatunku, więc pora najwyższa nadrobić zaległości. "Anioł śmierci" to kontynuacja zapewne znanej wielu "Kobiety w czerni", adaptacji książki Susan Hill z Danielem Radcliffem w roli głównej. Pierwszą część widziałam i o ile muszę przyznać, że dzieło Jamesa Watkinsa nie było czymś zachwycającym, to mimo wszystko całkiem przyjemnie mi się ten film oglądało. Jak może już zauważyliście lubię takie historie o opuszczonych domach, gdzieś na odludziu, akcję osadzoną w przeszłości i klimat mglistej i deszczowej Anglii. Tak więc mimo pewnych niedoskonałości wspominam pierwszą część z pewnym sentymentem. Czego niestety nie mogę powiedzieć o nowym obrazie studia HAMMER.
 
 
 
 
Co prawda początek jest całkiem niczego sobie i jest najlepszą częścią całego filmu. Jednakże im dalej zagłębiamy się w historię tym gorzej. Horror to horror i najważniejsze, żeby przestraszył oglądającego, mimo to trochę fabuły też by nie zaszkodziło. Pod tym względem film całkowicie leży, chwilami nie mogłam połapać się co się dzieje. Ale żeby tylko to. Podczas oglądania brakowało mi również też emocji. Nie odczuwałam niemal wcale tego napięcia, które tak bardzo podobało mi się w pierwszej produkcji. Zero lenku, niepewności, grozy. Okropna nuda, przez którą omal nie zasnęłam. Kompletnie zmarnowany czas.
 
A teraz kilka słów na temat aktorstwa. Nie było źle, jednak żadna z kreacji nie wzbudziła we mnie większego wrażenia. Zarówno główna bohaterka, jak i cała reszta obsady wypadli poprawnie, jednak czegoś mi zdecydowanie brakowało.  
 
Podsumowując kontynuacja "Kobiety w czerni" to film słaby, przewidywalny i niezwykle nudny. Zdecydowanie nie polecam.
 
reżyseria:
  • Tom Harper
scenariusz:
  • Jon Croker
  • Susan Hill
 
gatunek:
  • Dramat
  • Horror
produkcja:
  • Kanada
  • Wielka Brytania
premiera: 20 lutego 2015 (Polska) 30 grudnia 2014 (świat)

22 komentarze:

  1. Fotosy były intrygujące, coś w moim guście, ale skoro jest tak słabo, to sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widoczki w filmie są rzeczywiście ładne i klimatyczne, ale na tym się niestety kończy ;)

      Usuń
  2. Dzisiaj zaczęłam oglądać ten film i nie dokończyłam, bo mnie po prostu znudził. Szkoda czasu lepiej obejrzeć coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda marnować swój czas na takie produkcje.Kiedyś zaczęłam oglądać,ale nie skończyłam,więc w pełni zgadzam się z Twoją opinią ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiedziałam, że powstała kontynuacja... mimo twojej oceny i tak obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej samemu sprawdzić, ale ostrzegam ;)

      Usuń
  5. Pamiętam, jak kiedyś reklamowali ten film i wydawał się dobry. Magia reklamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie raz się już złapałam na tym, że reklama była lepsza od samego filmu, więc...

      Usuń
  6. Trochę się zawiodłam, bo byłam nim naprawdę zainteresowana, ale cóż.. Dziękuje za uprzedzenie. Natomiast "Kobiete w czerni" bardzo sentymentalnie wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i tym razem sprawdza się twierdzenie, że pierwsze części są lepsze ;)

      Usuń
  7. Szkoda, że jedynie początek jest dobry. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam zamiar go obejrzeć, a teraz dzięki recenzji zaoszczędzę trochę czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze okazji widzieć pierwszej części, ale słyszałam podobne opinie, raczej film nie powala. Z tym wiązałam większe nadzieję, nawet nie wiem, dlaczego. Zapowiadał się intrygująco, podoba mi się grafika, którą wybrałaś. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, pierwsza część nie jest też jakimś arcydziełem, ale jest zdecydowanie lepsza ;-)

      Usuń
  10. Pierwsza część świetna, ale na drugiej trochę się zawiodłam ;/
    gabxreadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń